Rozterki blogerki

written by Thorbiorga 7 listopada 2017
Zastanawiam się czy w ogóle ktoś tu zagląda, poczyta, porozmyśla? Czy piszę sama dla siebie jak wirtualny pamiętnik, pamiątkę na lata?. A może nie ma to sensu, bo przecież jest tyle interesujących blogów, o zupkach, kupkach, ciuszkach, kosmetykach, o tym dlaczego powiększyłam usta, a nie cycki, o tym jak być lepszą matką, żoną, kochanką, bo przecież w dobie internetu wszystkie musimy być „naj”. Dlaczego nie prowadzę blogowego poradnika? Pewnie byłby ciekawszy, a tak to egzystencjalna pisanina o życiu i codzienności.  Nie ma tu super zdjęć modowych, ani nowinek kosmetycznych, ani relacji z wakacji za granicą. Może ja po prostu tak nie potrafię, albo nie stać mnie na takie życie, albo na szczerość, na prawdę o sobie mnie nie stać. Odwagi brak? Zapału? Czasu? Pieniędzy? Siły przebicia?
 A może najzwyczajniej jestem początkującą blogerką i nie nie wiem jak pozyskać szersze grono czytaczy. Tak, tej wersji będę się trzymała. Dość marudzenia. Do klawiatury….przystąp!

Naszła mnie dziś taka refleksja pod tytułem… ” A co by było gdyby…..?”  A no właśnie… Co by było gdybym nie wyszła za mąż?  A co za tym idzie nie założyłabym rodziny? Czy byłabym radosną singielką pełną pasji, radości z odkrywania nowych horyzontów? Jak wolny ptak, mogłabym być w kilku miejscach naraz, tzn moja swoboda przemieszczania się z miejsca a do miejsca b nie byłaby niczym ograniczona np. godzinnym ubieraniem dziecka, które wybitnie próbuje mi to udaremnić, i późniejszym zapinaniem prężącego się, wijącego się, krzyczącego ów osobnika w pasy fotelika samochodowego. Czy byłabym szczęśliwą kobietą w sile wieku, która beztrosko spaceruje z koszykiem w spożywczym bez presji czasu i listem gończym na czole: WANTED! Chłopiec lat 2, ostatni raz widziany między półką ze słodyczami…. Czy byłabym….szczęśliwsza, gdyby nie fakt, że muszę od nowa przerabiać materiał z 7 klasy podstawówki? Poznawać właściwości metali, tablicę Mendelejewa, liczyć kąty przyległe, uczyć się cyrylicy i alfabetu po rosyjsku, wszystko po to by pomóc swoim dzieciom w tych ciężkich obowiązkach, które czekają je po 8 godzinach w szkole….

Czy byłabym szczęśliwsza, gdybym wracała do pustego mieszkania, w którym nikt na mnie nie czeka? Nic ode mnie nie chce, o nic nie rości? Wiem, że mogłabym wtedy beztrosko zakopać się w książkach, które zalegają na półkach i czekają na „emeryturę”, która dla kobiety to utopia, fatamorgana, mżonka o wyczekanym odpoczynku na starość, ironia, chichot losu.

Może oddałabym się w pełni pasjom, które drzemią we mnie, fotografia, malarstwo, pisanie, granie, śpiew i Bóg jeden wie jakie karty jeszcze mogę odkryć, jaki as ukrył się w rękawie. Wszystko to przeleci mi koło nosa, wiem, zdaję sobie sprawę z premedytacją nie ukrywaną.  Mój czas minął, teraz jest dom, rodzina, obowiązki i tylko czasem, jak tonący chwytam się jakiejś twórczej pracy, żeby nie wciągnął mnie wir codzienności.

Czy żałuję….? Nie żałuję. Nie raz jest ciężko i mam ochotę rzucić wszystko w przysłowiową cholerę i wtedy szybko wracam do rzeczywistości i myślę sobie… A gdyby mi teraz to wszystko odebrać, męża, dzieci, dom….? To tak jakby obedrzeć ze skóry, z całego jestestwa tu i teraz. I cieszę się, że nie urodziłam się 80 lat temu, nikt nie zabrał mi dzieci i nie rozstrzelał męża ( chociaż czasami mam ochotę to zrobić), że nie muszę martwić się o dach nad głową, przed nikim uciekać, że moje dzieci mogą pierwszego września rozpoczynać naukę.

Ciesz się małymi rzeczami. Zacznij doceniać życie i wykorzystaj je najlepiej jak potrafisz.

I zapamiętaj:

Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia!

You may also like

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "Rozterki blogerki"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Iwona
Gość

Kocham czytać Twoje refleksje! Buziaki Monia oby tak dalej.👍👍👍👍

Gosia
Gość

Mam tak samo jak Ty! Miewam gorsze dni, ale wniosek jest jeden- trzeba doceniać każdy dzień i cieszyć się, że mamy rodzinę, która jest sensem naszego życia. Wszystko ma swój czas i miejsce. Jeszcze przeczytamy zaległe książki, jeszcze zawladniemy światem 🙂 Póki co, jesteśmy bohaterkami w naszych domach i ta nasza codzienność, chociaaz czasem irytujaca, też ma swój sens i urok. Jesteśmy ważne. Doceniajmy każdy dzień i każdy uśmiech dziecka. Życie jest fajne, tylko my musimy się do niego uśmiechać, wtedy ono uśmiechnie się do nas.
Pogodnego dnia 🙂

Martka
Gość

Mam tak samo, myślę czasami co było by gdybym nie… A teraz myślę jak przeżyć te ciężkie chwilę które z nienacka mnie dopadly a jeszcze niedawno nawet bym nie pomyślała że mnie może to spotkać…

Sylwia
Gość

Nie komentuję ale zawsze chętnie zaglądam i czytam 🙂

Ewelina
Gość

Nie martw się, mojego bloga na razie tylko Ty komentujesz, więc i tak masz więcej czytelników 😀 A właśnie taki blog o wszystkim, o życiu jest najlepszy, bo nie raz ma się ochotę o czymkolwiek napisać, a blog tematyczny na to nie pozwala, a tu możesz pisać o wszystkim, o tym jak dzień minął. Z czasem się rozkręci, zbyt świeże to jest, nie od razu Rzym zbudowano, czy jakoś tak 😀 Życie jest pełne wyborów, dróg, myślę że każdy z nas zastanawia się czy dobrze wybrał, czy poszedł właściwą drogą, a co by było jakby poszedł inną. Tak się można zadręczać bez końca. Ważne jest, by zaakceptować nasze wybory, nasze dobra materialne, miejsce w którym żyjemy, z kim żyjemy. Nie żyję na tym świecie aż tak długo, bym mogła wiedzieć wszystko, ale z doświadczenia wiem, że wszystko ma wady i zalety, nie ważne co wybierzemy, to będziemy zmagać się z trudnościami życia codziennego, a dni nie zawsze będą usłane różami. To od nas zależy czy będą to lepsze dni, czy gorsze. Od naszego nastawienia do życia, akceptacji i wdzięczności z tego co posiadamy.

Asia
Gość

Super ja tu często jestem i czytam 😉

Aneta
Gość

Super Moniko pisze bo bardzo ładnie Ci to wychodzi

Irena
Gość

Chyba każda z nas ma chwile, gdy wysłałaby całą swoją kochaną rodzinę na księżyc. .. No ale później przychodzi dobry moment i uwielbiamy życie właśnie takie, właśnie z nimi!

wpDiscuz
Blog
Przegląd
kosmetyczny
Blog
Rozterki blogerki
Blog
Kosmici
Arrow
Arrow
Slider