„Tylko”, a może „aż”?

written by Thorbiorga 8 czerwca 2017

…..A bo ty tylko ciągle sprzątasz!

…..A co ty masz do roboty?

….Ciągle tylko myjesz tą podłogę!

….A ty nigdzie nie robisz? Nie pracujesz?

….Ty siedzisz w domu, to masz czas!

Tak cholera jasna! Nic nie robię, nigdzie nie pracuję! Tylko całymi dniami leżę i pachnę! A, że lubię książki – to czytam non stop – na kanapie oczywiście! Obiad mi dowożą, dom sam się sprząta, a dzieci samoobsługują. Nie mówiąc już o mężu – to istota samowystarczalna, wielofunkcyjna, pierwotniak, osobnik z rodziny tasiemców – obupłciowy! Życie to idylla, nie żebym narzekała, nie! Tylko jak słyszę takie słowa, to mi scyzoryk się w kieszeni otwiera. To temat wielokrotnie wałkowany w blogosferze, ale ja też chcę mieć swoje pięć minut, a co!

Kobieta, która nie pracuje zawodowo jest spychana na margines, czuje się wręcz ostracyzmowana społecznie. Nawet jeśli pracuje zawodowo w domu, to nie to samo co wyjść z domu do miejsca pracy. To już inaczej wygląda, lepiej. Być może wyolbrzymiam, ale nie raz wyczuwa się postawę wyższości „pracujących” nad „bezrobociem domowym”. Tak wiem, ta sama kobieta co wychodzi na 7 rano do „roboty” , wraca z niej do domu na drugi etat, gdy dzieci zasną czeka ją jeszcze trzeci….

To, że nie zamykam za sobą drzwi domu, nie zostawiam tam swoich myśli, że brudno, że nie ugotowane, nie poprane, nie poprasowane, że podłoga się klei z brudu, nie znaczy, że te 8 godzin bezczynnie siedzę, albo szwędam się godzinami z dzieckiem po mieście. Nie! Mam tyle obowiązków, że ciężko z lekkim sercem iść z dzieckiem na ten spacer.

Ja, będąc kobietą i szefem własnej firmy, pracując w domu – byłam na przegranej pozycji – na starcie.  Dlaczego? Ponieważ, nie wychodząc z domu, byłam jednocześnie gosposią, matką i żoną. Słyszałam, fajnie pracować w domu! Nic bardziej mylnego. Jako fotograf muszę dużo czasu spędzać przy komputerze. Nie idzie pracować, gdy wiesz, że tyle rzeczy w domu do zrobienia! Jako makijażystka – mój salon to kuchnia ( duże okna, widno, światło dzienne), co się z tym wiąże – dzieciaki wrzeszczące, płaczące i wijące się pod nogami, podczas, gdy ja wykonuje skrupulatny makup. Wybawieniem w tym momencie jest tylko moja mama.

Mogłabym sobie odpuścić, wyluzowć, iść na kawę na ploteczki. Ale zawsze, gdy słyszę zarzuty i pretensje co do mojej pozycji społecznej – mówię NIE – za mnie nikt nie zrobi, samo też się nie zrobi, czy pracuję zawodowo u pracodawcy, czy pracuję zawodowo w domu, czy wogóle nie pracuje zawodowo. Bycie gospodynią domową – to najbardziej niewdzięczna praca – coś w tym jest….

Drogie Panie, jeśli coś komuś nie pasi… znacie ” gest Kozakiewicza” ! 😉 ( Zastosuj go, gdy zabraknie ci słów, argumentów i NERWÓW)

Ps. Jeśli kogoś obraził mój wpis, z góry przepraszam, ale są to moje subiektywne spostrzeżenia i odczucia.

You may also like

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Monika KwaterskaPaulina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paulina
Gość
Paulina

Brawo Monia! Ja bym powiedziała, ze praca w domu jest ciezejsza, przynajmniej psychicznie. Jak idziesz do pracy to zamykasz za sobą drzwi domu i przez te 8h zajmujesz sie tylko pracą zawodową. Natomiast pracując w domu musisz robić setki innych rzeczy jednocześnie. Ja osobiście uważam ze praca w domu jest najgorsza…a pracowalam kiedys bardzo ciężko przed urodzeniem dzieci. Dlatego ja nie czuję sie gorsza „siedząc” w domu a w moim otoczeniu raczej wszyscy mi współczują i gratuluja ze wytrzymuje tyle (bo pracuje 24h na dobę a nie tylko 8h) aniżeli twierdzą że nic nie robię…może dlatego że to nie Polska i tu mentalność jest zupelnie inna. Także moja rada…lać na to sikiem prostym…a Ci którzy tak mówią, to gówno wiedzą albo poprostu zazdroszczą:) Pozdrawiam

Monika Kwaterska
Gość

BRAWO TY!

Blog
Przegląd
kosmetyczny
Blog
Rozterki blogerki
Blog
Kosmici
previous arrow
next arrow
Slider