Kto szuka ten znajdzie. Nie jestem jednak zwolennikiem przewalania hałd ubrań, pościeli itp, ale czasami wpadnę na chwilę do któregoś z lokalnych ciucholandów i wyłowię jakąś perełkę. Najczęściej mama wynajduje co ciekawsze okazy. Szczególną uwagę zwracam na tkaniny, zasłony, narzuty, obrusy, pościele. Nie zawsze wykorzystuję je zgodnie z przeznaczeniem.  Na przykład zasłona służy za narzutę, bądź obrus, z narzuty robię poszewki na poduszki. Na zdjęciach mogę się pochwalić materiałkami, które wyszperałam w sejneńskim „Raju” – cieszą oko wzorem i kolorem. Jeszcze nie wiem co z tym zrobię, może ozdobę okna, poduszki, obicie krzesła, pomysłów jest dużo.

Kolejnym znaleziskiem są dwie kosmetyczki w barwach vintage. Ostatnio zauważyłam, że oddalam się od bieli, choć klimaty skandynawskie ciągle mocno do mnie „przemawiają”, jednak skłaniam się coraz częściej w stronę klimatów retro, vintage, ale nieco minimalistycznych, aczkolwiek z wyraźnym akcentem kolorystycznym.

Sklep PEPCO jest jednym z moich ulubionych. Tam kupiłam czarne lustro na grubym lnianym sznurku i poduszki z napisami „All you need is love” (jedna z kilku). Szybka i łatwa propozycja na wystrój wnętrza.

Uwielbiam promocje książkowe. Często zaglądam do księgarni Book Book, gdzie można tanio ( 8zł – 12zł) kupić ciekawą lekturę. Lubię jak książka zostaje u mnie w domu, dlatego mam sentyment gdy przeczytaną pozycję trzeba oddać do biblioteki.

Na koniec dwie sówki i książka „Benek i spółka”. Większą sowę własnoręcznie zrobioną podarowała nam ciocia Bogusia, drugą wyszperałam w sklepie ze starociami, potocznie nazywanym przez nas ” Na Skorupach”. O książce dla dzieci Patrycji Zarawskiej” Benek i spółka” dowiedziałam się od Juli Rozumek z jej bloga http://www.juliarozumek.pl/.  Oczywiście okazało się, że czyta ją nikt inny jak tylko ja. Mam jednak nadzieję, że chociaż moja córka zacznie czytać i doceni wartość książek.

Warto czasami wyszperać coś ciekawego, tylko z umiarem;) Plusem second hand -ów jest to, że możemy mieć coś niepowtarzalnego i wyjątkowego.

23 lutego 2017 0 comment
0 Facebook Twitter Google + Pinterest

Pole, pole łyse pole, a w tle las, Babcia Zosia zawsze czeka nas…

Chciałabym, aby w tym miejscu czas się zatrzymał, albo nie, żeby się cofnął o 25 lat i dopiero się zatrzymał. Tak, było pięknie, szczególnie latem, gdy spędzałam tu wakacje. Zapach przywodzi wspomnienia dzieciństwa na wsi u „Dziadków” . Zapach lasu, pola, mokrej trawy o poranku, na łące krowy i koń sąsiada dopełniają wonną gamę. Dom rodzinny mojej mamy, tu się wychowałam, tu jest moje serce. Zapach izby niezmiennie ten sam, mam go w pamięci. Dźwięki, gdy gaśnie światło, za oknem czarno, głucho, babcia obok i tykanie zegara. Rano, gdy jeszcze śpię, odgłos łamanego smolniaka w kuchni i krzątanina babci. Dziadek pogwizduje za oknem, wrócił z lasu, albo z ryb, zdążył już nakarmić króliki.  Babcia obiecała dziś frytki – uwielbiam, na cygańskiej żeliwnej patelni smażone na smalcu – takie smakują najlepiej. Co tam, chleb z masłem smakuje tu wyśmienicie! Po śniadaniu idziemy do lasu na jagody. Z cukrem i ze śmietaną są najlepsze. Lubiłam, gdy dziadek opowiadał bajkę o „Wyrwigórze”, albo mówił o swoim  lesie i przyrodzie. Kochał ptaki, i wszędzie montował im budki, nawet na największym i najstarszym dębie w okolicy. Wspominał też czasy wojny. Miał wtedy 7 lat, babcia dopiero się urodziła w 1939. Pracował od najmłodszych lat, gdy był głód podbierał ptakom jaja z gniazd. Harował w lesie i na polu. Niezwykły człowiek. Silny i pracowity. Przeżył wojnę i trzy zawały, może nawet cztery.  Babcia to najsilniejsza kobieta jaką znam. Chciałabym mieć tyle mocy w wieku 34 lat, co ona przed osiemdziesiątką. Zawsze wesoła i nadopiekuńcza. Wiele w życiu przeszła, gdy była dzieckiem zmarła mama. Żyli w ubóstwie w strachu przed okupantem. Potem śmierć siostry, choroba męża.  Ciężka, fizyczna praca w pocie czoła.  Nie raz nam powtarzała, że teraz ludzie narzekają, że kiedyś nic nie było, dziwi się jak wtedy dawała radę. Czas pędzi nieubłaganie, nie da się go zatrzymać, można jedynie pielęgnować w sobie wspomnienia, i doceniać każdą wspólnie spędzoną chwilę.

21 lutego 2017 1 comment
6 Facebook Twitter Google + Pinterest
O mnie
Image is not available

Nazywam się Monika Kwaterska. Mieszkam w małej miejscowości Sejny (woj. podlaskie).

Image is not available
Slider
Blog
Przegląd
kosmetyczny
Blog
Rozterki blogerki
Blog
Kosmici
previous arrow
next arrow
Slider