Wieża z klocków

Życie jest jak wieża z klocków. Budujesz ją od podstaw, wydaje się, że wszystko do siebie pasuje, że już jesteś na szczycie, gdy w najmniej oczekiwanym momencie cała ta konstrukcja się rozsypuje. W jednej chwili, to wszystko, co budowałeś przez lata, dokładając kolejne klocki do tej układanki ( szkoła, małżeństwo, dzieci, marzenia, plany, radości) znika z powierzchni ziemi, zmiecione przez oko cyklonu. Jeden moment, jedna wiadomość, tracisz grunt pod nogami, rozsypujesz się jak puzzle, gdzie żaden element nie pasuje już do drugiego. Mijają dni, tygodnie, zbierasz się z podłogi, kawałek po kawałku sklejasz siebie do kupy, bo wiesz, że musisz być silny, bo jak nie ty, to kto?
Trwasz więc w zawieszeniu, w stagnacji bo nie wiesz co przyniesie dzień, tydzień, miesiąc. Powiedzieli ci, że zostało tylko dziewięć.
Nie słuchasz. Odpychasz od siebie, nie przyjmujesz do wiadomości, odpierasz. Gówno wiecie – myślisz. Płaczesz. Przychodzi jakaś dziewczyna, pociesza. Psycholog. Nie chcę, dam radę. Bierzesz się w garść. Układasz w głowie plan, strategię – będziesz walczyć – żywcem nas nie weźmie. Cholerny szczypcoręki twór, glejowata masa – niszczyciel wieży z klocków.
Wydaje ci się, że walczysz. Wydaje ci się. Jest ci łatwiej, bo nie jesteś sam w tym rozsypanym na kawałki świecie. Są tacy sami, jest ich wielu. Za dużo, jak na tą przestrzeń, gdzie czas odmierza dźwięk pompy – dzień i noc. Gdzie czuć oddech śmierci. Ale z nimi jest wesoło, mają tyle życia i radości. Naprawdę tu jest życie, jak pisał Stachura, bardziej żywi niż umarli.
Mija 9 miesięcy. Mieli rację. Cholera, wiedzieli, jasnowidze pieprzeni. Nie mogę na nich patrzeć!
Wykonało się. Przegraliśmy. Zatrzęsła się ziemia pod stopami, niebo zapłakało, wieża runęła.
Jesteś już innym człowiekiem, nigdy już tym samym nie będziesz. Może to i lepiej. Może wcale taki dobry nie byłeś.
Budujesz swą wieżę od nowa. Klocek po klocku, ale inaczej, lepiej, dokładniej. Starannie wznosisz konstrukcję, każdy ruch analizujesz. A jak znowu przyjdzie tajfun?
Boisz się, już zawsze będziesz się bać.

KONIEC

Ps. Post dedykuję wszystkim dziewczynom, rodzicom, których poznałam w CZD w Warszawie. Kochani, jesteście Wielcy tego świata!

17 lutego 2017 4 komentarze
3 Facebook Twitter Google + Pinterest

O poranku zawitała u nas Ola – córka szwagra. Świetnie się bawiła z Mateuszkiem. Przy okazji powstała sesja zdjęciowa. Z mojego studia fotograficznego przyniosłam drewniany samolot, od Mai pożyczyliśmy skandynawską książkę o koniach, którą znalazłam w sklepie ze starociami.

16 lutego 2017 1 comment
0 Facebook Twitter Google + Pinterest
O mnie
Image is not available

Nazywam się Monika Kwaterska. Mieszkam w małej miejscowości Sejny (woj. podlaskie).

Image is not available
Slider
Blog
Przegląd
kosmetyczny
Blog
Rozterki blogerki
Blog
Kosmici
previous arrow
next arrow
Slider