Moje naj, to co ostatnio chodzi za mną, co lubię, uwielbiam, mh… a nawet kocham…

Do słuchania:

Do oglądania:

Do czytania:

Kocham tę książkę. Niewłaściwe określenie, to niezwykła książką. To esencja życia, prawda, pokrzepienie i podniesienie na duchu, napisane z serca, z serca Julii Rozumek. Kiedy jest mi żle i ręcę opadają…. otwieram kolejny rozdział, czytam i zwyczajnie jest mi lepiej. Żałuję, że niedługo skończę ją czytać, dlatego niespiesznie delektuję się każym rozdziałem, każdą stroną, wersem, każdym słowem…. Polecam każdej kobiecie. To niewątpliwe MUST HAVE każdej z nas!

http://sklep.juliarozumek.pl/ksiazka/1-ksiazka-9788394431402.html

Fotograficzne guru:

http://justynazdunczyk.blogspot.com/

Justyna Zduńczyk

Blog Wszechczasów:

http://www.juliarozumek.pl/

https://www.facebook.com/Szafatosipl/

 

9 czerwca 2017 1 comment
0 Facebook Twitter Google + Pinterest

…..A bo ty tylko ciągle sprzątasz!

…..A co ty masz do roboty?

….Ciągle tylko myjesz tą podłogę!

….A ty nigdzie nie robisz? Nie pracujesz?

….Ty siedzisz w domu, to masz czas!

Tak cholera jasna! Nic nie robię, nigdzie nie pracuję! Tylko całymi dniami leżę i pachnę! A, że lubię książki – to czytam non stop – na kanapie oczywiście! Obiad mi dowożą, dom sam się sprząta, a dzieci samoobsługują. Nie mówiąc już o mężu – to istota samowystarczalna, wielofunkcyjna, pierwotniak, osobnik z rodziny tasiemców – obupłciowy! Życie to idylla, nie żebym narzekała, nie! Tylko jak słyszę takie słowa, to mi scyzoryk się w kieszeni otwiera. To temat wielokrotnie wałkowany w blogosferze, ale ja też chcę mieć swoje pięć minut, a co!

Kobieta, która nie pracuje zawodowo jest spychana na margines, czuje się wręcz ostracyzmowana społecznie. Nawet jeśli pracuje zawodowo w domu, to nie to samo co wyjść z domu do miejsca pracy. To już inaczej wygląda, lepiej. Być może wyolbrzymiam, ale nie raz wyczuwa się postawę wyższości „pracujących” nad „bezrobociem domowym”. Tak wiem, ta sama kobieta co wychodzi na 7 rano do „roboty” , wraca z niej do domu na drugi etat, gdy dzieci zasną czeka ją jeszcze trzeci….

To, że nie zamykam za sobą drzwi domu, nie zostawiam tam swoich myśli, że brudno, że nie ugotowane, nie poprane, nie poprasowane, że podłoga się klei z brudu, nie znaczy, że te 8 godzin bezczynnie siedzę, albo szwędam się godzinami z dzieckiem po mieście. Nie! Mam tyle obowiązków, że ciężko z lekkim sercem iść z dzieckiem na ten spacer.

Ja, będąc kobietą i szefem własnej firmy, pracując w domu – byłam na przegranej pozycji – na starcie.  Dlaczego? Ponieważ, nie wychodząc z domu, byłam jednocześnie gosposią, matką i żoną. Słyszałam, fajnie pracować w domu! Nic bardziej mylnego. Jako fotograf muszę dużo czasu spędzać przy komputerze. Nie idzie pracować, gdy wiesz, że tyle rzeczy w domu do zrobienia! Jako makijażystka – mój salon to kuchnia ( duże okna, widno, światło dzienne), co się z tym wiąże – dzieciaki wrzeszczące, płaczące i wijące się pod nogami, podczas, gdy ja wykonuje skrupulatny makup. Wybawieniem w tym momencie jest tylko moja mama.

Mogłabym sobie odpuścić, wyluzowć, iść na kawę na ploteczki. Ale zawsze, gdy słyszę zarzuty i pretensje co do mojej pozycji społecznej – mówię NIE – za mnie nikt nie zrobi, samo też się nie zrobi, czy pracuję zawodowo u pracodawcy, czy pracuję zawodowo w domu, czy wogóle nie pracuje zawodowo. Bycie gospodynią domową – to najbardziej niewdzięczna praca – coś w tym jest….

Drogie Panie, jeśli coś komuś nie pasi… znacie ” gest Kozakiewicza” ! 😉 ( Zastosuj go, gdy zabraknie ci słów, argumentów i NERWÓW)

Ps. Jeśli kogoś obraził mój wpis, z góry przepraszam, ale są to moje subiektywne spostrzeżenia i odczucia.

8 czerwca 2017 2 komentarze
3 Facebook Twitter Google + Pinterest
O mnie
Image is not available

Nazywam się Monika Kwaterska. Mieszkam w małej miejscowości Sejny (woj. podlaskie).

Image is not available
Slider
Blog
Przegląd
kosmetyczny
Blog
Rozterki blogerki
Blog
Kosmici
previous arrow
next arrow
Slider